| hotel-tallin.info |
|
|
Tallin
Decydując się na zwiedzanie Estonii, nie mogliśmy pominąć Tallina, jednej z najwspanialszych stolic krajów nadbałtyckich. Dojazd? Bez obaw. Dzięki dobremu oznakowaniu wjeżdżamy na Via Baltica. Po południu lokujemy się w hostelu Rex. Budynek nie wygląda imponująco, ale pokoje są zadbane. Stąd do centrum - 15 min spacerkiem. Od centrum właśnie, po krótkim odpoczynku, zaczynamy zwiedzanie. Nie od zabytków, ale od najnowszej części, biznesowej dzielnicy przy Tartu mnt. Tutaj sąsiadują ze sobą nowoczesne biurowce i drewniane domki - to charakterystyczne dla całej Pribałtiki. Natomiast starówka otoczona jest murami obronnymi i dzieli się na Dolne Miasto i Górne Miasto. Wchodzimy Dużą Bramą Morską i znajdujemy się na ul. Długiej, głównej na Dolnym Mieście. Prowadzi nas do rynku. U styku Pikk i Tolli widzimy Trzy Siostry, czyli trzy średniowieczne kamieniczki, dawną siedzibę aresztu śledczego KGB, a obecnie estońskie MSW. Po tej samej stronie wznosi się kościół św. Olafa. Z wieży, z wys. 123 m. rozciąga się wspaniały widok na Tallinn. Opodal, na tej samej ulicy z nr 26 stoi Dom Bractwa Czarnogłowych, które skupiało bogatych, nieżonatych kupców i funkcjonowało do XIX w! Na drzwiach - herb bractwa (Murzyn i św. Maurycy). Idąc w kierunku rynku z daleka dostrzegamy smukłą, przypominającą minaret budowlę ratusza. Na starówce zahaczamy o Grubą Małgorzatę - potężną basztę z XVI w, której zadaniem było bronić miasto od strony morza. Uwaga - baszta jest dziełem Polaka, o imieniu Klemens, który tu przybył w 1516 r. Obecnie znajduje się w niej muzeum morskie, a wśród eksponatów skafandry płetwonurków z XIX w, stare przyrządy nawigacyjne, i in. Ciekawostką jest tablica umieszczona na Grubej Małgorzacie upamiętniająca ucieczkę okrętu podwodnego ORP Orzeł z Tallina. Nieopodal stoi pomnik poświęcony ofiarom tragedii promu Estonia. Wędrując szlakiem tallińskich baszt przekonujemy się o wielokulturowości i wielonarodowości miasta. Rosyjskie wpływy to błyszczące kopuły soboru Aleksandra Newskiego z największym z cerkiewnych dzwonów, który waży aż 15 ton! Na Starym Mieście czujemy zewsząd powiew średniowiecza - to świat zamków, rycerzy i panien w czepcach. Nawet w trakcie jedzenia owsianki, mieliśmy wrażenie niegdysiejszości. To gęsta owsianka, jedzona z owocami lub konfiturami, podawana w glinianej miseczce. Niemalże wszystkie restauracje i sklepy są stylizowane na średniowiecze. Miasto jest świetne do wędrowania. Zaglądamy do maleńkich sklepów z ręcznie tworzonymi cudeńkami. Wzrok przyciągają bajeczne wyroby z włóczki - bardzo długie czapki zdobione w zachwycające wzory, skarpetki i rękawiczki. Celem naszej wędrówki jest kościół świętego Mikołaja, gdzie znajduje się XV-w malunek „Dance macabre" Berndta Nothe'go, przejmujący, ale uważany za najlepiej zachowane tego typu dzieło na świecie. Zależy nam, żeby zobaczyć też kompleks rekreacyjny, zbudowany w 1980 r. na olimpiadę. Na wodach Zat. Tallińskiej rozegrano regaty żeglarskie. Eh, na przełomie czerwca i lipca noc trwa tu ledwie dwie-trzy godziny, a i tak przez ten krótki czas pozostaje na niebie jasna poświata. Szkoda, mamy dopiero maj... Następny dzień spędzamy włócząc się po uliczkach Tallina, a po południu jedziemy do Rocca al Mare. Ta dzielnica zwana "Skałą na Morzu", poetycką nazwę zawdzięcza zafascynowanemu Włochami, kupcowi z XIX w. Teraz znajdują się tu centra handlowe, oraz duży skansen. Zmęczeni wędrowaniem przysiadamy w urokliwej kawiarence, a kawę podaje panna w czepcu. I nie wiemy, teraźniejszość to, czy powiew średniowiecza...
|
|
Zobacz również inne publikacje: |
|
Hotel tallin, hotele, hotel, kredyty, oferta, nocleg, lokata
Hotel tallin wyjazd. hotel tallin. Najszersza oferta. hotel-tallin. Najlepsze hotele.